27 maja 2012
21 maja 2012
15 maja 2012
14 maja 2012
5 maja 2012
Raissa Selecta i Banau na scenie Dworu Artusa
Oj jak miło, że jest ciepło i zaczyna się sezon na plenery. Dużo lepiej słucha się muzyki na otwartej przestrzeni.
Koncert niczego sobie, miłe majowe popołudnie.
4 maja 2012
3 maja 2012
3 maja
Nowe 50mm
Jestem totalnie zaskoczony prędkością i dokładnością AF. Bałem się, że sigma + leciwe 20d nie dadzą rady, a tu takie pozytywne zaskoczenie. Wybiegłem na krótkie testy, jest fajnie :) Zobaczymy jak sobie da radę w ciemnościach... Ale na to przyjdzie czas.
1 maja 2012
Powracam
Najlepszy sprzęt jaki można sobie wymarzyć, to ten działający. Miesiąc bez fotografowania to koszmar, ale w końcu się skończył. Body sprawne, wyczyszczone, a jutro jeszcze przychodzi nowy obiektyw. Z racji, że jestem w Olsztynie, postanowiłem zrobić spacer starymi ścieżkami. Odwiedziłem okolice dworca wschodniego i starego miasta, przy okazji zaglądając do znajomych kamienic...
19 marca 2012
13 marca 2012
Spragnieni kabaretu?
Wpadnijcie zatem do Toruńskiej Piwnicy Artystycznej. W każdy poniedziałek o 20 występują genialne kabarety, studenckie i amatorskie. Warto zarezerwować sobie stolik, frekwencja jest wysoka, to o czymś świadczy :) Piwo po 3.5!
Co jest najlepszego w Bydgoszczy?
PKS do Torunia!
Niech te zdjęcie będzie zajawką do przyszłych, trochę lepszych. Po prostu wpadnijcie, śmiech to zdrowie!
Więcej info tu: http://zebatka.org.pl/www/
11 marca 2012
Mówię to ja, psychofan Łydki G.
Byłem już na trylionach koncertów Łydki Grubasa. W różnych miejscach w Polsce, nie tylko w Olsztynie. Nie wiem dlaczego poszedłem na trylion pierwszy. Zagrali kawałki które znam na pamięć, w 90% domyślałem się co będzie następne, jedyny element zaskoczenia to strój. Chociaż trudno w to uwierzyć, nie żałuję ani trochę.
Emocje rosły w miarę zbliżania się godziny zero. Łydka zagrała jeden z najlepszych setów. Myślę, że był całkiem przemyślany :) Jest już późno, nie chce mi się pisać, chociaż cały akapit powinien być poświęcony licznie przybyłej publiczności. Tłum był spragniony, szalony, wilczy nawet! Publiczność stała się oceanem, na którym dryfowali ludzie niczym statki podczas sztormu. Pod presją ludu, Hipis aż się przestraszył:
Kurwa spokojnie, przecież wiecie, że i tak to zagramy!
Publiczność dostała to czego chciała. Bisy.
Tym razem chłopaki grali z Raggafayą. Zwykły koncert przemienił się w festiwal pozytywnej energii. Ocean nie ucichł. Jeśli w Olsztynie dalej będzie się grać tak dobre koncerty, wracam do was! Najlepiej wydane 10zł w tym miesiącu. Tylko piwo nie dobre było ;)
Klikajcie na fotki. Enjoy! :)
10 marca 2012
Pracowicie, a to dopiero sobota!
Tak to jest gdy weekend zaczyna się w czwartek. Nie było miejsca na nudę, zakasałem rękawy i ruszyłem do boju. Na sam początek kilka spraw w Morągu. Znaleźliśmy trochę czasu na pokręcenie się po mieście. Wujek pokazał mi gdzie się wychowywał, zrobiliśmy parę fotek. Morąg trafia na listę miejsc, do których trzeba powrócić o lepszej porze :) Ostatni raz byłem tam gdy jeszcze ścinałem się "na grzybka", nie chodziłem do szkoły i mało ogarniałem. Teraz miasto (miasteczko? ) zrobiło na mnie dobre wrażenie. Jak to w mniejszych miejscowościach widać biedę, ale nie razi w oczy. Jest po prostu skromnie. Kilka miejsc mógłby pozazdrościć nawet Olsztyn czy Toruń. O schludności nie wspominając. Jest czysto! Szkoda tylko, że nie ma pieniędzy na odremontowanie np zamku krzyżackiego, który po prostu się wali. Ciekawostka - podobno w nim straszy! Tak mówi postawiona tabliczka obok drewnianego Krzyżaka :) Pieniędzy za to nie brakuje na dbanie o miejsca bardziej współczesne.
Po Morągu wybrałem się na koncert w Olsztynie. Jak było? O tym jeszcze napiszę. Ważne, że wróciłem do Torunia, nowy tydzień, nowe wyzwania.
7 marca 2012
Kręci się
I znowu tramwaje, tramwaje. Żyję na diecie (chleb, ser, jajka, pomidory). Nie używam windy, oszczędzam na biletach, chodzę pieszo. Aha, piwo to też część diety.
"Piękny dzień, piękna pogoda, czas zacząć zmiany w swoim życiu." - Krzysio Ibisz
Właściwie dużo się nie zmienia. Może tylko w poniedziałki łatwiej jest ruszyć dupę, po południu więcej czasu na działanie, człowiekowi nie chce się spać o 16. Łatwiej też stanąć na wylotówce i wylecieć byle gdzie. Może to fart, może to mój urok (może to maybelline...), ale zatrzymał się samochód pełen dziewczyn i dowiózł mnie aż pod Warszawę. Jedna zostanie aktorką, druga prawniczką, a jeszcze trzecia wybiera się na wzornictwo. Było o czym pogadać, aż do Łomianek. Kolejna okazja i do przodu.
Już Warszawa. Chyba mnie już tam nie lubią, zaraziłem pół miasta katarem. Warszawę lubię sezonowo. Rano, gdy ludzie jeszcze nie wiedzą czego chcą, nie warto wchodzić w kontakty z nikim. Zdjęcia też marne wychodzą, o ile w ogóle pozwolą ci je zachować. Wpieniam się gdy fotografuje byle co, przychodzi goryl i każe kasować, bo na zdjęciu jest rozmazana plama (kawałek murku wiaty autobusowej). Okazuje się, że przystanki autobusowe w Warszawie są równie dobrze strzeżone i zabezpieczone przed szpiegami jak obiekty rządowe i wojskowe. Jakiś taki warszawski zwyczaj. Rezygnuję ze zdjęć, boli mnie gardło mam dość miasta. Co innego dzieje się słonecznymi popołudniami. Cienie się wydłużają, pojawiają się ciepłe kolory, świat od razu staje się przyjaźniejszy. Tak, ludzie też. A może to moje nastawienie do nich? A jeśli oni też tak mają? Mam nadzieję, że tak. Jak pokochać miasto gdy rano się nie kocha? Wyjść po południu z odpowiednią osobą na spacer. Wplątać się w uliczki, dać się ponieść. Coś jak kontrolowane zgubienie się. Jeśli będziesz iść prosto, a na zakrętach tylko w lewo, na pewno wrócisz do domu. Dla skręcania w prawo zasada jest podobna.
Kiedyś trzeba było wrócić do Torunia. Na powrót książka Pawła Wróbla Wróblewskiego "Do ciepłych krajów". Szacun dla Wróbla. Jeśli brak wam zaskakującej lektury, polecam z całego serca. Inshallah.
Powróćmy do zmian. Jeśli debiut można nazwać zmianą, to miałem debiut. Pierwsze zlecenia, pierwsze zdjęcia i zrywanie się z zajęć. Tak jak lubię. Tylko szkoda zaległości sobie robić. Dziś odwiedziliśmy obecnego rektora UMK na konferencji prasowej. Wybory na nowego rektora już blisko. Trzymam kciuki, za wszystkich (obu) kandydatów. Pewnie, że tak mogę. Osobiście nie mam prawa głosu i tak :) Plany na przyszłe dni? Łydka Grubasa + Raggafaya w Olsztynie. Skuszę się na relację, długo czekałem na ten koncert. A nóż coś ciekawego wydarzy się jeszcze w weekend.
Wracam do książki. Miło czyta się wieczorami, powinienem więcej czytać. Lepiej się pisze potem. Chyba im troszku zazdroszczę. Tyle stron, tyle literek, tyle historii przeżytych. Pomagajmy szczęściu, a uda się na pewno. Wierzę w to.
28 lutego 2012
24 lutego 2012
Hades, finał bitwy kapel - Absurd vs Gravity
Powracamy do Hadesu! Dobra atmosfera, fajni ludzie, zajebiste zespoły. Czego chcieć więcej? Taniego piwa ;) Absurd i Gravity trzymają wysoki poziom, ale trudno je bezpośrednio porównać. Warto było się tam znaleźć i samemu ocenić. Klub zapełnił się po brzegi, było gwarno, klimatycznie. Podziękowania dla organizatorów za specjalne przygotowanie oświetlenia i warunków pracy dla mnie. Dzięki!
Szykuje się bardzo pracowity weekend. W prawdzie od pociągu do pociągu, ale... najprawdopodobniej będę miał okazję sprawdzić się w roli fotografa ślubnego. Tym razem krótka piłka, tylko ślub cywilny. Nawet nie biorę się za to sam, boję się przegapić ważnych momentów. Czas nabrać doświadczenia. Przy okazji odwiedzę Olsztyn! Może jakieś dwa zdjęcia z mojego miasta?
21 lutego 2012
Czy odważył(a)byś się fotografować obcego człowieka na ulicy? Codziennie?
https://www.facebook.com/oneday.oneface
Podziwiam Sławka Jędrzejewskiego za upór, wrażliwość i odwagę. Projekt prosty, ktoś by nawet powiedział banalny (bo przytaczany w co drugim podręczniku o fotografii), ale w jaki sposób wykonany! Podoba mi się, że zdjęcia są pozowane, widać uśmiech, nawet to, że jest głupia data i imię przy każdym wpisie. Sławek, tak trzymaj! (o ile kiedykolwiek to przeczytasz ;) )
Głupota, ale motywująca. Ciekawe jak to jest odprawiać codzienny rytuał.
19 lutego 2012
Jak wygląda koncert od backstage'u?
Fotka ciemna, szarawa, jak nadchodzący tydzień. Jeśli przeżyję ten, przeżyję każdy kolejny, aż do sesji letniej. Czy nie oprę się i w czwartek wbiję ponownie do Hadesu? Która kapela wygra? Czy przeżyję rozmowę z profesorem? Dlaczego po ciężkiej pracy należy się odpoczynek? Na te pytania i wiele innych, odpowiem wam (i sobie) w tym nudnym, szarawym tygodniu. Powodzenia!
Czas na chillout
18 lutego 2012
RUST i kilka wniosków...
Dziś na blogu o:
- genialnym zespole,
- alkoholu, który psuje zdjęcia,
- pancernym sprzęcie,
- problemach natury technicznej.
Rust. Jak opisać wulkan energii? Ale od początku. Zapowiadała się stypa, na sali panie w szpilkach, panowie pod krawatem. Coś nie grało. Pół godziny opóźnienia, szatniarki nie ma, piwo po 6.5 zł! Skąd ta szybka zmiana?? No trudno.
RUST to Poznański zespół nagradzany na wielu ogólnopolskich przeglądach i festiwalach. Od 2010 roku ich muzyka zaczęła dojrzewać i z galopujących riffów muzycy zaczęli stawiać na surowsze brzmienie, które zmierza w stronę ikon lat 70' i 80'.
Wokalista jest jak najbardziej naturalnym wcieleniem Axla Rose'a i to jakim charyzmatycznym! . Zespołu nie tylko dobrze się słucha, koncert to wielkie show, jest na co popatrzeć. O dziwo nawet panowie pod krawatem rzucili się do tańca. Muzyka ma moc i pierdolnięcie. Pech chciał - dosłownie. Jeden z Krawaciarzy skończył ze "śliwką" :) Sam w pewnym momencie schowałem sprzęt i rozkręciłem pogo pod sceną! Właściwie trudno było mówić o schowaniu. Zaledwie wrzuciłem do torby i skakałem razem z nią. Sprzęt fotograficzny w środku młyna na pewno prędzej czy później dostanie mocne baty. Stąd wolę mieć pancerne armaty i więcej spokoju :) Nie wiedziałem co robić - skakać czy robić zdjęcia. I jak niby cały nabuzowany miałem trzymać sztywno aparat? ;) Poniżej teledysk kapeli. Warto odpalić!
Alkohol to twój wróg, więc trzeba go w mordę lać!
Pierwszy wniosek jaki nasunął mi się po koncercie brzmi następująco - pij i baw się dobrze, ale o zdjęciach zapomnij. Wcale nie czułem się wstawiony, może tylko w pewnym momencie czułem, że robię zdjęcia bezmyślnie. Jeśli mamy do wykonania klatki typu "must have" to nie warto ryzykować. Zróbmy co jest do zrobienia i dopiero wrzućmy na luz i "bezmyślność" :) Kto by sobie odmówił złotego napoju bogów? Ja nie. Ale myśleć trzeba. Apropo tematu - kto postawi browara w Lizardzie? Limit imprezowy na wyczerpaniu, a jutro gra DE.PL + dance party po koncercie. W niedzielę zaś odbędzie się koncert na święto uczelni. Szczegółów nie znam. Chór uczelniany, coś jazzowego z Bydgoszczy... Wstyd się przyznać, nie wiem. Mam blisko, odwiedzę. Przyda się odpoczynek od ciężkich brzmień, jednocześnie coś nowego. Zobaczymy co wyjdzie.
Pomówmy o technice. Koncerty wbrew pozorom są ogromnie wymagające technicznie. Lizard King to póki co najlepiej oświetlony klub w którym byłem w Toruniu, a byłem tylko w części z nich :) Z resztą miejsca się nie wybiera, gdzie grają tam się idzie. Ale weźmy takiego Lizarda na tapetę. Kolorowe światła, miłe dla oka złote podświetlenie sali, fajnie, błyszcząco, klimatycznie. I co z tego? Ekspozycja 1/40-1/80, f1.8-2.0, iso 3200 przy 50mm. Ciemno cholernie. Zastanawiałem się czy nie przydałoby się dłuższe szkło, ale zaraz zaraz... Nie będzie przecież jaśniejsze niż f1.8, a czułości też nie przybędzie. Więc jak mam utrzymać dłuższe szkło przy niezmienionym czasie? Masakra. Iso 3200 jest największą (i to programową) czułością w moim aparacie. Nie ma rady, trzeba ratować się obecną szklarnią, odszumianiem i kombinowaniem. Lampa też dużo nie pomoże. Fajnie jest czasem dopalić, ale nie zawsze. Wiadoma oczywistość. Nie zawsze nawet się da. A może po prostu muszę więcej ćwiczyć? To na pewno. Póki co marzy mi się dobrze oświetlona scena albo ciekawe wydarzenia w środku dnia. Nie mam możliwości fotografowania za dnia. Cóż. Życie.
Ciekawe czy ktoś przeczytał całą notkę...
15 lutego 2012
Quintessens
Ale mnie nosi! Od koncertu do koncertu. I dobrze, dziś zwlokłem się do Lizard King-a. Nie spodziewałem się takiej atmosfery i piwa po 5zł ;) Do rzeczy. Nie będę przedstawiać zespołu, najlepiej będzie zacytować:
Quintessens to projekt wzorujący się na takich artystach jak Diana Krall, Eva Cassidy czy Norah Jones. Zespół wykonuję znane standardy muzyki jazzowej, oraz znane i popularne utwory z gatunku pop i rock w smooth jazzowych aranżacjach.
Walentynkowy nastrój nie ominął tego miejsca. Przyszły pary, młodsze, starsze... Zaryzykowałbym stwierdzenie, że muzyczny afrodyzjak unosił się w powietrzu. Wybrali dobry lokal :) Niestety, ja byłem sam, ale to nie zmienia faktu, że czułem się jak w muzycznym raju. Jazz to dobry wybór po ostatnich przesterowanych koncertach.
Jeśli będą grać w okolicy, na pewno wpadnę posłuchać jeszcze raz. Na pochwałę zasługuje nagłośnienie. Wrażenia mógłbym porównać tylko z Wrocławskim klubem Eter.
Zrobiłem dziś bardzo dużo zdjęć. Głównie powtórki, autofocus latał jak szalony, a głębia ostrości niewielka. Aż żal było przeszkadzać klapiącym lustrem i lampą. Kto pożyczy na Leicę? ;)
13 lutego 2012
Koncert dla Łukasza w Od Nowie - The Cool Cat Bones, Heavy Metal Way
Zaliczyłem dziś kolejny koncert, tym razem w Od Nowie. Było pierdolnięcie :) Zbierano pieniądze dla Łukasza, który uległ wypadkowi i wymaga długiej rehabilitacji. Jeśli dobrze pamiętam, na samym koncercie udało się zebrać koło 401 zł. Akcję zorganizowała fundacja Agrafka, jednak nie posiada na chwilę obecną statusu OPP. Zbiórką 1% zajmuję się Fundacja Światło. Jeśli chcesz przekazać swój 1% podatku dla Łukasza na formularzu PIT wpisz:
KRS 0000183283
Z DOPISKIEM DLA ŁUKASZA DRZEWIECKIEGO
Co do samych zdjęć, znowu nie było łatwo. Mała scena Od Nowy nie jest specjalnie przyjazna dla fotografów. Oczywiście musiałem wspomóc się lampą, która dodała kolorów i z trudem jakoś oświetliła scenę. Przeciętny obrazek ze sceny wygląda jak czerwona plama :) Pozdrowienia ślę dla Oli - dziękuję za obiektyw. f1.8 uratowało zdjęcia.
11 lutego 2012
Huk spadającego okruszka
10 lutego 2012
Klub Hades - Bitwa kapel: SielSKA vs Personel / Pierwszy raz z nowym błyskiem
Toruń to waleczne miasto. Raz bije się z Olsztynem o Kopernika, raz z Bydgoszczą o wszystko, a teraz bije się między kapelami ;) Miałem przyjemność pierwszy raz gościć w Hadesie. Dobry klimat, tanie piwo i polska muzyka (jak co czwartek). Dzisiejszy koncert był nie tylko okazją do oblania skończonej sesji, a również możliwością przetestowania nowej błyskotki, Canona 580ex II.
Lampa przeszła chrzest bojowy, w trudnych warunkach. Nie było łatwo, bo matowy, ciemny sufit i ściany, skutecznie pochłaniały światło. W Canonie 20d oznaczało to iso 3200 i przysłonę 2.8-3.5, przy błyskaniu prawie zawsze w granicach 1/2, 1/1 mocy. Ale narzekać nie mogę. Nie mam ani jednej klatki nienaświetlonej, nie odczułem również jakichkolwiek problemów z szybkością ładowania.
Sama lampa jest zbudowana solidnie i to czuć. Nie szanuje przesadnie sprzętu, wolę ciężką opancerzoną armatę niż lekki chiński plastik. Trwałość kosztem wygody. Chociaż jak zsumować body, grip, obiektyw i lampę, trzeba trochę się pomęczyć. Podobno wielu użytkowników 580ex II narzeka na ciężko działające kółeczko. Potwierdzam, działa ciężko :P Mam nadzieję, że się wyrobi, jednak wielkiego problemu z tym nie ma. Jedyny minus jaki mógłbym aktualnie znaleźć w budowie czy wyposażeniu, to brak filtrów w zestawie. Dlaczego nikon daje, a canon nie? Do samego działania i błyskania zarzutów nie mam. Fakt, przy przeciętnej scenie, kompensacja błysku zawiera się od +1 EV do +1,7 EV na Canonie 20d, który najnowszy nie jest. Reszta to same plusy o których wszyscy wiedzą :)
Zdyszany kurier wręczył mi rano paczkę z kolejnymi zabawkami :) Po pierwsze, zestaw najmocniejszych akumulatorków od Sanyo by Eneloop i plastikowy, wygodny pojemnik na nie. Dobre akumulatory to takie, które pozwalają o sobie zapomnieć w czasie pracy. I faktycznie, nowa 580 błyskała bez pauzy i zadyszki. Druga zabawka to... akumulatorki, z tym, że do aparatu. Działają, potwierdzam! Użyłem raz :) Zobaczymy co dalej. Dałem 28zł za sztukę, a kupiłem dwa do gripa.
Czas powiedzieć coś o zdjęciach. Wszystkie są mieszanką światła zastanego i lampy jako światła głównego lub wypełnienia (najczęściej). Ekspozycja utrzymywała się w granicach iso 3200, f2.8-3.5, 1/8 - 1/40. Dużego wyboru nie było, ciemno jak w d... Chyba warto było się pomęczyć. Pozdrowienia dla organizatorów, chłopaków z kapel (Personel, SielSKA), akustyków i oświetleniowców. Kawał dobrej roboty.
Idę spać, dobranoc.